Reklama
26-09-2018 |Relacje

Patriot Rock w Jarocinie - fotorelacja

22 września na terenie jednostki woskowej w Jarocinie odbył się specjalny koncert, który był częścią obchodów 100-lecia wybuchu Powstania Wielkopolskiego i setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Reklama

Patriot Rock na terenie jednostki wojskowej w Jarocinie to pierwsza taka impreza w tym miejscu. Mam nadzieję, że nie ostatnia, gdyż emocje, które towarzyszyły podczas koncertów były bardzo pozytywne. Nawet pogoda dopisała, więc tym bardziej warto było się zjawić pod sceną i dać się porwać muzyce.

Podczas imprezy na scenie pojawiło się kilku wykonawców, reprezentujących różne gatunki muzyczne - od lekkiego reggae, poprzez szeroko pojęty rock, na punku kończąc. Dla jarocińskiej publiczności zagrało łącznie 5 zespołów: Damian Syjonfam, S.O.U.L, Łukasz Łyczkowski i 5 Rano, Orkiestra Jednej Góry Matragona oraz KSU obchodzące swoje 40-lecie sceniczne.

Jak wspomniałam, była to pierwsza tego typu inicjatywa w tym miejscu. Jednak prace nad całością imprezy były w rękach osób, które mają już spore doświadczenie w tworzeniu najróżniejszych wydarzeń kulturalnych. Tu mówię m.in. o Starostwie Powiatowym oraz fundacji Alter Ego, którą znamy np. z festiwalu Wieży Rocka w Żerkowie. Wiedziałam więc z góry, że Patriot Rock będzie na wysokim poziomie i nie zawiodłam się. Podobnie zadowolona była liczna publiczność. Już około godziny 15:30 widziałam wiele osób czekających pod bramą jednostki, a gdy wystartował pierwszy koncert, było już ich znacznie więcej. W kulminacyjnym momencie, gdy na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru, na placu było kilka tysięcy fanów gitarowego grania.

 

Koncertowe popołudnie otworzył Damian Syjonfam, który od razu ciepłymi rytmami rozbujał zgromadzonych fanów. Muzyka artysty i jego zespołu jest bardzo pozytywna w odbiorze i cieszę się, że w końcu mogłam posłuchać jej na żywo. Do tej pory niestety zawsze mijałam się z muzykami gdzieś na trasie i nawet nie udało mi się dotrzeć na ich show podczas Pol’And’Rock Festival, gdzie zamykali czwarty dzień na scenie Viva Kultura w Pokojowej Wiosce Kryszny. W końcu się udało i mam nadzieję, że na kolejną koncertową okazję nie będzie trzeba długo czekać. :)

Podobnie pozytywne wrażenia wywarł na mnie koncert Łukasza Łyczkowskiego z zespołem 5 Rano. Jako, że należę do osób unikających telewizji, dość słabo kojarzę muzyka z talent show, ale za to wiele razy miałam okazję poznać jego twórczość dzięki znajomym z rodzinnych okolic artysty (pozdrowienia dla Łagowa i Lubska!). Mocne rock’and’rollowe brzmienia i barwny wokal porwały publiczność, a w szczególności zgromadzony pod barierkami fan klub, który na długo przed koncertem wyczekiwał show. Z pewnością Łukasz zasługuje tu na ogromne brawa nie tylko za świetny występ, ale za jeden gest. Mianowicie, gdy tylko zauważył w tłumie niepełnosprawną fankę, ruszył pod barierki zaśpiewać do niej i przywitać się. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak w dzisiejszym świecie to wciąż unikatowe (niestety) zachowanie. Widok uszczęśliwionej, młodej osóbki był budujący i wzruszający zarazem. Myślę, że każdy fan byłby tu równie szczęśliwy, gdyby jego idol zauważył go w tłumie i podszedł sam z siebie :)

Łukasz poruszył także inną sprawę, która jest mi bliska i pewnie wielu osobom zgromadzonym pod sceną. Mianowicie wielokrotnie wspomniał m.in. o wyborze rock’and’rollowych korzeni zamiast sztucznej kariery kreowanej przez TV. Również zahaczył o temat Jarocin Festiwalu, gdzie bardzo pragnął niegdyś zagrać. Ale wiecie… na tym prawdziwym "Jarocinie" sprzed lat (bo jednak nową formułę ciężko porównać do alternatywnych edycji). Moim zdaniem te słowa były trafne i bardzo potrzebne!

Jeśli chodzi o S.O.U.L. to muszę przyznać, że pierwszy raz słyszałam o składzie. Miejscowa formacja zagrała bardzo fajnie i choć kompletnie nie znałam materiału, dałam się porwać melodii. Szczególnie ujęli mnie gitarzyści, którzy z wielkim luzem bawili się na scenie. Grzech nie wspomnieć o bębniarzu, który jakby mógł, to pewnie by rozkręcił pogo za garami ;)

Na kolejny zespół musieliśmy nieco poczekać. Matragona korzysta z wielu dość specyficznych instrumentów, więc instalacja wszystkiego na scenie musiała chwilę potrwać. Sam koncert folkowej grupy był wspaniały. Etniczny klimat wytworzony przez m.in. harfę, skrzypce czy lirę korbową uspokajał, dając ochłonąć i nastroić duszę przed kolejnymi muzycznymi wibracjami. Widziałam już wiele podobnych zespołów folkowych, które budują swoją muzykę przy użyciu tradycyjnych, często bardzo wyszukanych i orientalnych instrumentów, ale za każdym razem jestem podekscytowana równie mocno, jakby to był pierwszy raz. Coś pięknego!

Po akustycznym koncercie przyszła pora na Alter Party czyli specjalny koncert KSU z zaproszonymi gośćmi. Tu punk rockowcom towarzyszyła Małgorzata Ostrowska, która oprócz wspólnego występu z muzykami, zaśpiewała również kilka swoich utworów, w tym nieśmiertelny przebój Szklana pogoda. Całość wspomagali muzycy z Matragony, co w efekcie wytworzyło klimat mocno ocierający się o celtycki punk rock. Dawno nie słyszałam KSU na żywo, więc nie wiedziałam czego dokładnie się spodziewać, jednakże od pierwszych nut byłam już w całości kupiona. Choć może niektóre kawałki uległy lekkiej zmianie tempa, to zabrzmiały rewelacyjnie. Sam Siczka szarżował z gitarą na scenie lepiej niż niejeden muzyk z młodego pokolenia, już nie wspominając o reszcie kapeli.

Aż trudno uwierzyć, że to już 40 lat! Mało tego, to równe 25 lat od wydania albumu Moje Bieszczady, który wciąż należy do moich najulubieńszych płyt (tytułowy utwór zaśpiewany w duecie z Ostrowską... ahhh cóż za poezja!). W dodatku całe show mogłam zobaczyć w Jarocinie, który słynął z legendarnych edycji festiwalu, który promował muzykę rockową i alternatywną, często niezależną. Te kilka tysięcy ludzi zgromadzonych na terenie jednostki wojskowej potwierdzało, że muzyka punk rockowa jest wciąż żywa i chętnie wybierana. I nie było tam tylko starszyzny, która rzeczywiście pamięta KSU u początków kariery. Patrząc z boku sceny widziałam kilka pokoleń, w tym całe rodziny z dziećmi. Wszyscy się znakomicie bawili, nucąc kolejne wersy piosenek.

Jeszcze raz powtórzę - mam nadzieję, że Patriot Rock nie był pierwszą i zarazem ostatnią edycją. Co prawda na kolejną taką okrągłą rocznicę Powstania Wielkopolskiego i odzyskania przez Polskę niepodległości trzeba byłoby czekać kolejne 10 dekad, ale myślę, że jeśli chodzi o sam fakt muzycznego festiwalu, jak najbardziej powinien funkcjonować w kolejnych latach. Teren jednostki wojskowej był bardzo dobrze przygotowany, panowie mundurowi przyjęli wszystkich z wielkimi, szczerymi uśmiechami, podobnie organizatorzy i muzycy - czego więcej potrzeba? Jeśli takie wydarzenia pojawią się cyklicznie, będę pierwsza w kolejce by się tam zjawić!

Reklama
Podziel się ze znajomymi!

Galeria

Autorzy
Wiewiórka
Skin
Tagi
KSUS.O.U.LDamian SyjonfamŁukasz Łyczkowski i 5 RanoMatragona
Komentarze