Reklama
06-06-2018 |Relacje

Fotorelacja z premiery “Ogrodów Salomona” Mean Machine!

25 maja w poznańskim Blue Note odbyła się koncertowa premiera płyty Ogrody Salomona zespołu Mean Machine!

Reklama

Premierowe koncerty to coś szczególnego. Przede wszystkim, w tego rodzaju wydarzeniach jest nutka tajemnicy, bo zazwyczaj, poza kilkoma utworami, zupełnie nie zna się materiału. Co za tym idzie, publiczność raczej wsłuchuje się w muzykę, aniżeli w pełni przy niej szaleje pod sceną. Oczywiście nie brakuje dobrej zabawy, a przynajmniej nie brakowało jej podczas koncertu Mean Machine, który prezentował swoje najnowsze wydawnictwo Ogrody Salomona. Premiera płyty odbyła się w poznańskim Blue Note.

Choć wydarzenie było zaplanowane na 20:00, klub znacznie szybciej zaczął się zapełniać publicznością. Ba, sama zjawiłam się na miejscu dużo szybciej i obserwowałam jak cała sala powoli się zapełniała fanami. Wszystkie kilkadziesiąt stolików było zarezerwowane!

Nie powiem, o której dokładnie godzinie muzycy dokładnie wyszli na scenę, ale było to jakoś kilkanaście, może nieco więcej, minut po 20:00. Przedkoncertową wrzawę uciszyło intro. Po chwili zgiełk powrócił, gdyż publika okrzykami i oklaskami przywitała wchodzących kolejno muzyków na scenę.

Set koncertowy podzielony był na dwie części, z mini przerwą na złapanie tchu. Ta się przydała, gdyż muzycy ani na chwilę nie zwalniali tempa, a sam koncert skończył się grubo po 22:00. Podczas show mogliśmy usłyszeć m.in. single, które znane były fanom jeszcze przed premierą albumu. Wysoko, wysoko, Powroty i Ona nie słucha wypadają na żywo jeszcze ciekawiej, niż na płycie. Szczególnie pierwszy z utworów wydaje się jeszcze bardziej żywiołowy, co automatycznie uruchamiało nóżki - no nie dało się usiedzieć w miejscu!

Choć wszystkich utworów, jakie zagrali panowie z Mean Machine, nie jestem w stanie wymienić, na pewno jest kilka, które równie mocno utkwiły mi w pamięci już przy pierwszych dźwiękach. Tu mogę wymienić chociażby Lament, w którym porwała mnie melodia i dźwięk gitary. Do tego kawałek Nie wrócę tu, w którym drzemie taka potężna dawka hard rocka, którą lubię. Klasyczne riffy w połączeniu z wysoką barwą wokalną są po prostu muzycznym tortem. W przypadku tego numeru i koncertu, wisienką na tym torcie było 6-minutowe solo perkusyjne. O ile publika przez cały koncert była ożywiona i nagradzała szczerymi oklaskami każdy utwór, to trzeba przyznać, że Mateusz dając swój popis na garach zgarnął chyba największe wiwaty. 

Przez cały koncert bawiłam się znakomicie, a publiczność była równie entuzjastycznie nastawiona. Na koniec koncertu nie zabrakło owacji, co tylko potwierdza, że występ był naprawdę na wysokim poziomie. Trudno nie wspomnieć tu też o kolejkach do garderoby, gdyż wiele osób pragnęło złożyć gratulacje oraz przy okazji zgarnąć autografy na zakupionych albumach.

Podobnie ma się sprawa samej płyty - spodziewałam się, iż będzie ona dobra, gdyż już single zapowiadały porządny materiał, a też sam band od zawsze stawiał na jakość. Ogrody Salomona to podróż, którą polecam odbyć każdemu, wsłuchując się uważnie w dźwięki i teksty. Co tu więcej pisać, Panowie zrobili kawał profesjonalnej roboty. Pozostaje jedynie polecić śledzenie poczynań tej czwórki i wyczekiwania kolejnych koncertów!

Reklama
Podziel się ze znajomymi!

Galeria

Autor
Wiewiórka
Tagi
Mean Machine
Komentarze