Czy chcesz otrzymywać powiadomienia o nowościach na stronie?
Nie terazWłącz powiadomienia

Krzywizna Fest 2018 - fotorelacja z trzeciej edycji!

Patronat

27 października w Gostyniu odbyła się trzecia edycja Krzywizny. Bardzo udana edycja - takich festiwali klubowych powinno być zdecydowanie więcej!

Reklama

Trzecia edycja festiwalu Krzywizna za nami, ale w naszych głowach wciąż tkwią gorące wspomnienia z wyjazdu do Gostynia. Jeszcze zanim tam dotarliśmy, było wiadome, że impreza będzie ciekawa, a przemawiał za tym chociażby line up. Last Tango, Bright Ophidia, Hope, Zenek i wisienka na torcie w postaci Turbo! Pozostało zapakować dobre humory i ruszyć do "Hutnika", gdzie odbywały się koncerty.

Jeszcze na długo przed otwarciem Gostyńskiego Ośrodka Kultury na zewnątrz czekało sporo osób. Impreza niestety miała troszeczkę obsuwy ze względu na próby, ale nikomu to specjalnie nie przeszkadzało. Na wejściu czekało piwko, napoje i stoiska z merchem zespołów, zatem było co robić podczas oczekiwania na otwarcie sali koncertowej.

fot. Wiewióra

Jako pierwsi na scenie pojawili się panowie z Last Tango. Zespół ma za sobą udany występ na Gostyńskich Rockowaniach (nagroda publiczności) i tym samym został zaproszony na Krzywiznę. Nie wiem, jaki poziom prezentowały inne kapele na przeglądzie, ale Panowie z Last Tango wypadli tu naprawdę świetnie. Przede wszystkim spodobała mi się praca gitar, które bardzo dobrze się uzupełniały. Sam materiał (wg. mnie) prezentował się znacznie lepiej niż na nagraniach, które wcześniej przesłuchiwałam. Po prostu było soczyście mocno, a różnorodność gatunkowa, z której czerpią muzycy, dawała pozytywnego kopa! Mam nadzieję, że jeszcze gdzieś natrafię na zespół w przyszłości - jeśli ktoś nie znał, polecam!

fot. Wiewióra

Bright Ophidia to kolejny zespół, który pokazał na scenie kawał porządnego grania. Osobiście zostałam "wgnieciona w fotel" słuchając kolejnych kawałków na żywo. Tu mogę chyba jedynie zrobić ukłon w stronę organizatorów Krzywizny i podziękować za możliwość poznania takiej formacji. Materiał jest na tyle porywający, że czasami zapominałam o fotografowaniu, a skupiałam się na konkretnych dźwiękach. Panowie po prostu muzycznie trafili w mój gust i już podczas koncertu wspominałam Skinowi, że muszę zaopatrzyć się w płytę BO. Prywatnie nie mogę przestać słuchać kawałków My Lust My Fear oraz Volcano<3

fot. Skin

Jeśli ktoś liczył na BANG, dostał go w postaci poznańskiej formacji Hope. Tu nie trzeba za wiele pisać - chłopaki wychodzą na scenę i odpalają koncertową bombę. Muzyka przepełniona energetycznymi dźwiękami, przy których nie da się stać jak przysłowiowy słup soli. Ta zgraja po prostu spuszcza wpier***, po którym wychodzi się z koncertu w pełni zadowolonym. Tak było i tym razem - Panowie w sposób ekspresyjny porwali publikę swoją twórczością. Warto dodać, że byli świeżo przed własnym świętem - właśnie dziś w poznańskim klubie U Bazyla odbywa się koncert przedpremierowy płyty NAME IT, która lada chwila powinna ujrzeć światło dzienne. Można tylko czekać na kolejne koncerty, tym razem może w ramach trasy promującej nowe wydawnictwo? ;)

Jeśli ktoś miał jeszcze siły po tych trzech formacjach, przed nim było nie lada wyzwanie - otóż na scenie montował się Zenek, czyli kolejna dawka skocznych melodii i nieokiełznanych tekstów! Jak się okazało, na poważnie niepoważną muzykę chrapkę miała całkiem spora część publiki. Nawet pojawiły się różowe jednorożce, co akurat w przypadku autorskiego projektu lidera Kabanosa nie jest czymś nadzwyczajnym. I choć ja akurat odpoczywałam z boku, to pod sceną działy się wszelkie pozytywne hulanki. Jeśli ktoś był choć raz na koncercie Zenka, wie o czym mówię!

fot. Skin

Na zakończenie trzeciej edycji Krzywizny mogliśmy podziwiać jedną z legend polskiej sceny - zespół Turbo. To jest jedna z tych formacji, która od początku, aż po dziś dzień gra i to w w najlepszym wydaniu. Przyznam, ze rzadko bywam na koncertach grupy, ale gdy tylko mam okazję, czuć ten sam klimat, którego nie da się ot tak opisać. Panowie po prostu żyją muzyką, są przesiąknięci jej nutami i za każdym razem dają publiczności pełną jakość. Przy tym wszystkim są bardzo sympatyczni i swojscy, jeśli mogę tak określić. Co do samego gostyńskiego koncertu, to Turbo zagrało materiał opierający się głównie na tych najbardziej znanych, starszych utworach, choć jeśli mnie pamięć nie myli, pojawiło się także kilka nowszych numerów. Bądź co bądź, klimatyczny wokal Struszczyka i wciągająca gra Hoffmana były pięknym zwieńczeniem festiwalu.

fot. Skin

Na festiwalu Krzywizna byliśmy po raz pierwszy, ale z pewnością nie ostatni. Już teraz mogę powiedzieć, że wracam do Gostynia za rok. W sumie wracamy, bo zarówno Skin, jak i nasi znajomi potwierdzają, że poziom imprezy był na wysokim pułapie! Był to jeden wieczór przepełniony pozytywnymi wrażeniami, w bardzo przemiłym towarzystwie i z mocnym line-upem. Aż chciałoby się, by takie wydarzenia trwały nieco dłużej - być może kiedyś doczekamy się dwudniowej edycji? Bardzo bym chciała i życzę w swoim, jak i imieniu znajomych, by tak się stało! Jeśli ktoś pominął koncertowe szaleństwo w Hutniku, ma czego żałować. Nie przegapcie więc kolejnej odsłony Krzywizny!

A tak przy okazji, na naszym kanale YT znajdziecie całkiem sporą dawkę nagrań z Krzywizny i nie tylko - zapraszamy do zobaczenia ;)

Sukienka Wiewióry: Tunika Ablure Top marki Black Alchemy

Reklama
Nie przegap nowości!
Polub nasz profil na FB!
Już lubię. Nie pokazuj ponownie.
Nie przegap ważnych informacji!
Otrzymuj powiadomienia o nowościach na stronie
NieTAK
Nie przegap nowości!
Polub naszą stronę na Facebooku!
Już lubię. Nie pokazuj więcej tego komunikatu.