Reklama
04-10-2018 |Relacje

Relacja z 1 dnia Kalisz Ambient Festiwal 2018

Źródło obrazu: Mammoth Ulthana, Armat Project, Kriistal Ann oraz Paradox Obscur

W dniach 28 - 29 września 2018 odbyła się siódma edycja ambientowego festiwalu. Każdego dnia na deskach kaliskiego Centrum Kultury i Sztuki wystąpiło po 4 wykonawców. Pierwszego dnia zaprezentowali się: Mammoth Ulthana, Armat Project, Kriistal Ann oraz Paradox Obscur!

Reklama

Do końca nie wiedziałem, czego dokładnie mógłbym spodziewać się po tegorocznej edycji Kalisz Ambient Festiwal, która trzeci raz rzędu odbyła się w kaliskim Centrum Kultury i Sztuki  (i po raz siódmy ogółem) w dniach 28 - 29 września 2018. Zdecydowanie imprezę można uznać za miłą odskocznię od rockowych i metalowych punktów, które przeważają na festiwalowej mapie Polski. Wszak imprez poświęconych muzyce elektronicznej, a już tym bardziej ambientowej i eksperymentalnej, w Polsce jest jak na lekarstwo, co po części pozwala wyrobić pewną renomę i przyciągnąć do siebie odbiorców nastawionych na kompletnie inne, bardziej ambitne, muzyczne wrażenia.

W tym roku organizatorzy przygotowali dla nas ośmiu wykonawców, po czterech na każdy dzień festiwalu. Pierwszy dzień zainaugurował koncert Mammoth Ulthana. Projekt tworzy duet w postaci Jacka Doroszenko oraz Rafała Kołackiego. W dniu koncertu na scenie pojawił się tylko jeden z muzyków, a cały występ można określić mianem intrygującego. Otóż wszechobecna elektronika zmieszana jest tu z brzmieniem różnorodnych przeszkadzajek, takich jak gong, dzwony, rogi, czy zestawy instrumentów etnicznych.

W trakcie blisko godzinnego pokazu, generowane komputerowo dźwięki przenikały się z brzmieniem tradycyjnych instrumentów, a całości towarzyszyły specjalnie dobrane wizualizacje wyświetlane na kinowym ekranie. Same kompozycje charakteryzowały się natomiast kompletną nieprzewidywalnością oraz wymagały niemałego skupienia, bez którego z trudem można było w pełni czerpać korzyści z przyjętej koncepcji projektu. Niestety próba dotarcia do mnie w ten sposób zakończyła się lekkim niepowodzeniem i poza paroma momentami najzwyczajniej w świecie zacząłem się nudzić, aczkolwiek wiem z bezpośredniej rozmowy z jedną osobą, iż dla niej występ Mammoth Ulthana był najlepszym tamtego wieczoru, zatem kwestia gustu. 

Następna w line-upie była formacja Armat Project. Jak możemy dowiedzieć się z notki zamieszczonej na profilu na Facebooku, grupa łączy melodykę graną na tradycyjnych instrumentach ormiańskich z muzyką elektroniczną, zarówno głęboką, jak i tajemniczą. Samo słówko "armat" oznacza "korzenie", a korzeniami europejskiej muzyki jest chociażby Armenia. To właśnie tamtejsze instrumenty, charakteryzujące się wyjątkowym brzmieniem, nadają kompozycjom owej głębi, pod warunkiem, że instrumentalista, oprócz opanowanej techniki użytkowania, doświadcza także "ducha" tego instrumentu.

To na pewno można było dostrzec w trakcie występu Armat Project, zwłaszcza u dwóch z trzech muzyków, którzy operowali wspomnianymi "antykami", których nazw nawet nie jestem w stanie przytoczyć. Od razu spodobał mi się ormiański folklor, zagnieżdżony w elektronicznej warstwie i, w przeciwieństwie do Mammoth Ulthana, uległem hipnozie, a z każdą minutą pochłaniałem kolejne nuty. Utwory długie, rozbudowane, wręcz odprężające i pozwalające wyciszyć swój umysł. Nieczęsto słucham takiej muzyki, ale kiedy już nadarzy się okazja, to jest to jedno z najmilszych doznań jakie mi się przytrafia. Polecam wszystkim zapoznanie się z tą formacją, gdyż warto!

Ostatnie dwa występy można w pewnym sensie potraktować jako jedną całość, podzieloną jednak na dwie osobne części. Rzecz jasna, piątkowy wieczór zakończył występ wspomnianego już greckiego projektu Paradox Obscur. Nim jednak danie główne zostało podane do stołu, musieliśmy zasmakować małej przystawki. Mówię przystawka, ponieważ jednym z dwóch członków Paradox jest wokalistka oraz kompozytorka Kriistal Ann, która w Kaliszu zaprezentowała swój solowy set. 

Oba występy można ze sobą porównywać. W obu przypadkach główne skrzypce odgrywały syntetyczne brzmienia syntezatorów, połączone z nieskazitelnie pięknym wokalem samej Kriistal. Różnica polega na tym, iż to właśnie jej materiał wydał mi się mroczniejszy, podczas gdy Paradox zaserwował nieco żywsze i bardziej energiczne brzmienie. Nigdy wcześnie nie słuchałem materiału żadnego z projektów, ale, bądź co bądź, to właśnie dwa ostatnie koncerty porwały mnie najbardziej. Szczególnie opadła mi kopara, gdy swoje "pisiont" groszy dorzucił drugi z członków Paradox Obscur, Toxic Razor.

Przez prawie cały występ artysta nie wyróżniał się totalnie niczym. Ot, ubrany w koszulkę Burzum, na widok której jedna osoba z tłumu zareagowała gromkim "deszczum", bawił się przy konsolecie, ale jak tylko porzucił dj-ską fuchę i wyskoczył ze swoim przysłowiowym "darciem mordy" w jednym kawałku.... wmurował w ziemię niemal cały CKiS. Szanuję! To było naprawdę dobre! 

Podsumowując - pierwszy dzień rozpoczął się dla mnie dość niepewnie, ale z każdą kolejną godziną zaczęło się robić coraz ciekawiej. Dla mnie bez wątpienia status gwiazdy wieczoru należał się właśnie Paradox Obscur i z wielkim apetytem czekam na kolejną ich wizytę w Polsce. To był dopiero pierwszy dzień siódmej edycji festiwalu, ale już nie mogłem się doczekać dnia drugiego, ale o tym przeczytacie we wpisie Wiewióry ;)

Reklama
Podziel się ze znajomymi!

Galeria

Autor
Skin
Tagi
Kalisz Ambient Festiwal
Komentarze