Czy chcesz otrzymywać powiadomienia o nowościach na stronie?
Nie terazWłącz powiadomienia

Internal Quiet w poznańskim Blue Note

Po raz pierwszy miałam okazję oglądać i słuchać Internal Quiet na żywo. Po niedzielnym koncercie mogę powiedzieć, że byłam pozytywnie zaskoczona.

Reklama

Internal Quiet ruszył 1 września w jesienno-zimową trasę When The Rain Comes Down Tour 2018. Ta obejmuje łącznie 30 miejscowości, które zespół ma w planach odwiedzić do połowy grudnia. Trzecim punktem trasy był Poznań i to właśnie tu miałam przyjemność uczestniczyć w show. Koncert odbył się w Blue Note Jazz Club, który bardzo lubię ze względu m.in. balkonu, gdzie najlepiej ogląda mi się koncerty.

Oczywiście zanim przyszła pora na gwiazdę główną, na scenie pojawiły się zespoły supportujące, a były ich aż trzy sztuki. W tej roli wystąpili Panowie z Męczenia Owiec (Gostyń), Dormant Dissident (Zielona Góra) oraz Factor 8 (Bydgoszcz). Dwa zespoły dobrze znam, dlatego tym bardziej ucieszyłam się, że niedzielny wieczór nie będzie spędzony przy kolejnej herbacie przed komputerem w domu. ;)

Jako pierwszy na scenie pojawił się skład z Gostynia. I choć set opierał się na zaledwie kilku utworach, dla mnie samą przyjemnością było słuchanie materiału na żywo, szczególnie że niedawno recenzowałam dwie płyty Męczenia Owiec. Cóż mogę rzec - zespół wypada bardzo dobrze zarówno na płycie, jak i live. Nie wiem czy nawet nie lepiej na żywo, gdyż koncertowe emocje i energia sceniczna znacznie ożywiają treści, które poruszane są w utworach. A uwierzcie, przekaz jest naprawdę złożony i niekiedy bardzo głęboki.

Równie wspaniale wypadła kolejna formacja, czyli Dormant Dissident. Piątka muzyków wie jak porwać publikę, oferując nie tylko żywiołowa muzykę, ale też swego rodzaju show. Panowie raczej wyszli z założenia, że skoro na scenie czują się jak rybki w wodzie, to warto zawładnąć również parkietem. Taki bezpośredni kontakt z publicznością bardzo rozkręcił imprezę i zdecydowanie rozgrzał fanów do kolejnych koncertów. Dormantów widziałam pierwszy raz w wersji live i już czekam na kolejną okazję!

Factor 8 to bydgoska formacja, która jako trzecia wystąpiła tego wieczoru. Choć sama nazwa zespołu gdzieś obiła się o moje uszy, to jednak nie znałam samej twórczości muzyków. Ciężko było mi się skupić na fotografowaniu i wsłuchiwaniu w poszczególne utwory jednocześnie, szczególnie że właśnie była to dla mnie niejako nowość. Co jednak mogę śmiało powiedzieć, wokalista ma sporo energii w sobie i jego sceniczność dawała wiele całemu koncertowi. Do tego czuć było fajne zgranie całego składu, co również jest istotnym elementem, by odbiór koncertu był pozytywny. :)

Na samą gwiazdę wieczoru nie trzeba było długo czekać. Panowie szybko się zamontowali i ruszyli z kopyta. I muszę to napisać - do teraz jestem oczarowana frontmanem. Oprócz wokalnych umiejętności, które są oczywiste, szczególnie utkwiła mi w głowie jego mimika twarzy. Maciej po prostu oddawał całym sobą emocje, które były zawarte w wersetach i muzyce. Już nie wspomnę o szczerym uśmiechu, który wręcz nie pozwalał odchodzić zbyt daleko od sceny ;) Jednym zdaniem - dobry człowiek w dobrym miejscu! Wracając jednak do muzycznej strefy, sam koncert był naprawdę wart uwagi i jeśli ktoś nie dotarł, ma czego żałować. Z racji, że zespół przyjechał do Poznania w ramach When The Rain Comes Down Tour, mogliśmy posłuchać sporo kawałków z debiutu.

Zespół jednak nie ograniczył się do swojej muzyki, a nawet nie do samych siebie! ;) Podczas show w klubie Blue Note pojawiło się łącznie aż trzech gości specjalnych, a byli nimi Tomasz Trzeszczyński (Thermit), Grzegorz Kupczyk i Wojciech Hoffmann (Turbo)! Przy takim wsparciu nie mogło być źle czy dobrze - musiało być tylko wspaniale! I tak też było. Choć część koncertu już tylko mogłam słuchać i oglądać (bateria w aparacie padła od wrażeń), to czy czegoś było więcej potrzeba? Wspólne wykonania brzmiały rewelacyjnie, zarówno Już nie z Tobą, czy chociażby Going Good. Szczegółowy set znajdziecie na fotce w galerii zdjęć. ;)

Mam nadzieję, że muzycy bardzo szybko wrócą z kolejną trasą do Poznania. Oby to było zdecydowanie szybciej niż po ostatnim razie, bo jak dobrze zrozumiałam, trwało to aż 1,5 roku. Z pewnością był to udany powrót i to tym razem w roli headlinera. A jeśli ktoś ma ochotę na przeżycie podobnie miłych, muzycznych doznań z Internal Quiet, to polecam przyjrzeć się bliżej trasie When The Rain Comes Down Tour 2018 i udział w którymś z koncertów!

A jeśli macie ochotę, zapraszamy na nasz kanał YT, gdzie znajdziecie jeszcze kilka nagrań z tego koncertu ;)

Reklama
Nie przegap nowości!
Polub nasz profil na FB!
Już lubię. Nie pokazuj ponownie.
Nie przegap ważnych informacji!
Otrzymuj powiadomienia o nowościach na stronie
NieTAK
Nie przegap nowości!
Polub naszą stronę na Facebooku!
Już lubię. Nie pokazuj więcej tego komunikatu.