Czy chcesz otrzymywać powiadomienia o nowościach na stronie?
Nie terazWłącz powiadomienia

Dubioza Kolektiv zagrała we Wrocławiu - fotorelacja

Słynna bośniacka formacja wystąpiła w ramach tegorocznej edycji wrocławskiej 3majówki i zrobiła totalny gnój!

Reklama

Co roku, w line up'ie 3-majówki możemy znaleźć wiele znajomych pozycji. Nie ma chyba osoby, która byłaby w stanie wyobrazić sobie teraz najgłośniejszą imprezę w mieście bez Kultu, Pidżamy Porno czy, równie często odwiedzającej stolicę Dolnego Śląska, Comy. Tym bardziej, zawsze liczę na chociaż jedną propozycję, która nie dość, że wyróżni następną odsłonę festiwalu, to jeszcze doprowadzi mnie do mocnego opadu szczeny. Rok temu była to brytyjska legenda, Status Quo, a tym razem trafiła się prawdziwa petarda - bośniacka Dubioza Kolektiv!

Siedmioosobowa banda żółtych ludzików swoją popularność zawdzięcza niesamowitej mieszance reggae, dubu oraz cięższej odmiany rocka, wplatając gdzie się da bałkańskie nuty. Podczas wszelakich koncertów grupy nie ma mowy o żadnym staniu w miejscu. Jest to ten typ koncertu, na którym panuje totalne show i wszyscy, zarówno muzycy jak i publiczność, biorą czynny udział w zabawie, podtrzymując tym ciągły proces wytwarzania endorfinek. Zresztą, niech o poziomie panującego klimatu oraz samego humoru świadczy już sam wstęp, w trakcie którego z głośników dobiegł znajomy brzmiący nam głos... Krystyny Czubówny! Zaskoczeni?

Ja też byłem przez moment skołowany, bo o ile przez pierwsze 5 sekund można było jeszcze dać się nabrać i mieć wrażenie, iż zespół naprawdę postanowił zaszaleć ze swoim przedstawieniem, tak wszystko równie szybko się wyjaśniło, gdyż tak po prawdzie tajemniczą lektorką była, a w sumie był, kultowy syntezator mowy Ivona. Ten ikoniczny program, cieszący się ogromną popularnością wśród amatorów "jajcarskich" przeróbek, co raz dawał się we znaki nieudolnie akcentując poszczególne słowa w zdaniach, jednocześnie informując nas o paru, można by rzecz, istotnych rzeczach.

Na przykład takich, że w trakcie koncertu każdy może znaleźć swojego partnera do tańca, a że palenie ziela pokoju jest wręcz zalecane, a w razie odwołania koncertu możemy mieć poważny problem z odzyskaniem pieniędzy. Dodatkowo, "lektorka" zasugerowała, iż członkowie kapeli to typowe gwiazdeczki, którym trzeba czasami przypomnieć za co im w ogóle płacimy, wykrzykując krótkie, aczkolwiek mocne w przekazie "skurwesyny grać!" O dziwo ani razu nie padło to jakże motywujące zdanie, ponieważ zespół już od pierwszych momentów przeszedł z grubej rury do działania.

Całą balangę rozpoczęło tropikalne Volio BiH, a po nich muzycy zaserwowali dźwięki prosto z U.S.A., One More Time, czy pirackiego Free.mp3, rozwieszając przy tym znaną wszystkim maniakom torrentów, flagę The Pirate Bay. Przy One More Time aż trudno mi nie wspomnieć, jak cały tłum zaczął naśladować ruchy wokalistów Almira Hasanbegovicia oraz Adisa Zvekicia. Szczególnie ten moment, gdy przy barierkach znajdowała się jedna osoba, która na koncert przyszła z balonem w kształcie uroczej Świnki Peppy, i którą zresztą zaczął energicznie machać do rytmu muzyki. Widok dosłownie rozbrajający! Z kolei, nim wybrzmiało Rijaliti, muzycy podzielili publikę na 2 obozy i przeprowadzili, jak to sami raczyli nazwać, wrocławską edycję programu X-Factor, badając która strona będzie w stanie głośniej się wydrzeć. Niestety doszło do remisu, więc pozostało tylko ponownie się zjednoczyć i pogibać przy samym kawałku.

Im dalej, tym bardziej roztańczona publikę można było zauważyć. Ciągłego opa, opa nie było końca, a kapela bez ustanku raczyła nas kolejnymi hitami. Boom!, Himna generacije, Kažu, Blam, czy wręcz obowiązkowe Balkan Funk. Bośniacy są znani z bardzo żywiołowych występów i nie da się ukryć, że rozkręcanie konkretnych bib mają zakodowane w swoich genach. Ten kurz, ta energia, ci wiecznie uchachani, ubrani w swe bekowe uniformy faceci, ta porywająca muzyka. No i, przede wszystkim, ten genialny kontakt z publiką, którego pozazdrościłaby niejedna kapela. Wszystko grało jak jeden organizm i naprawdę ciesze się, że pomimo tego fotograficznego maratonu udało mi się znaleźć siły, żeby móc w końcu zobaczyć Bośniaków w akcji. A już w sierpniu szykuje się kolejna, jeszcze grubsza impreza z ich udziałem. Jaka? Szukajcie, a znajdziecie ;)

Reklama
Nie przegap nowości!
Polub nasz profil na FB!
Już lubię. Nie pokazuj ponownie.
Nie przegap ważnych informacji!
Otrzymuj powiadomienia o nowościach na stronie
NieTAK
Nie przegap nowości!
Polub naszą stronę na Facebooku!
Już lubię. Nie pokazuj więcej tego komunikatu.