Czy chcesz otrzymywać powiadomienia o nowościach na stronie?
Nie terazWłącz powiadomienia

Me And That Man na 3-majówce - fotorelacja

Zespół wystąpił w ramach tegorocznej odsłony najgłośniejszego festiwalu we Wrocławiu. U boku Nergala nie zobaczyliśmy już Johna Portera.

Reklama

Krótko po tym, jak organizatorzy 3-majówki dodali do składu Me And That Man, na głównym profilu facebookowym festiwalu pojawiła się ciekawa notka sugerująca, iż w szeregach zespołu zaszła pewna zmiana, a dokładnie na miejscu jednego z wokalistów. W tym przypadku łatwo było się domyślić, że chodziło o Johna Portera, który niestety nie występuje już u boku Adama Nergala Darskiego, a miejsce byłego muzyka zastąpił dużo młodszy, ale równie uzdolniony ukraiński artysta, Sasha Boole.

Kiedy grupa wyruszyła w pierwszą trasę po Polsce, nie skorzystałem z okazji i nie wybrałem się na wrocławski występ. Stąd od razu zaznaczam, iż nie mam jak porównać starego duetu Nergal-Porter do obecnego Nergal-Boole, ale jak dla mnie wybór Ukraińca był strzałem w dziesiątkę, a stworzony materiał nic a nic nie stracił na odbiorze. Utwory brzmią bardzo podobnie, mimo nieznacznych różnic w barwie głosu.

Generalnie, występu MATM nie można nazwać jakimś spektakularnym. Sama scenografia nie była odkrywcza i oprócz wielkiej, przezroczystej zasłony, która wisiała przez bodaj pierwszy utwór, na scenie nie miało miejsca nic większego. Ot, zespół zagrał okrojony materiał ze swojej debiutanckiej płyty Songs Of Love And Death, a pomiędzy utworami Nergal dzielił się swoimi złotymi myślami. Show rozpoczął Cyrulik Jack, czyli polska wersja otwierającego album My Church is Black, a dalej nastąpiła lekka żonglerka materiałem. Zabrzmiał Nightride, Get Outta This Place, nastrojowe Ain't Much Loving, kontrowersyjna Magdalene, czy moje ulubione On The Road. To właśnie tutaj Sasha mógł pokazać pełny wachlarz swoich wokalnych umiejętności i z pełną szczerością stwierdzam, że nie odczułem braku Johna Portera.

Bardzo liczyłem na to, iż w trakcie koncertu poleci Cross My Heart And Hope To Die, lecz, niestety, tak się nie stało. Zamiast tego, grupa postanowiła zakończyć występ kawałkami Love & Death, Better The Devil I Know oraz Voodoo Queen. Całość przebiegła sprawnie i bez bólu, i o ile aranżację są troszeczkę monotonne, o tyle fajnie się słuchało tego ciężkiego do określenia tworu. Po wszystkim, Nergal podziękował wszystkim zebranym za tak ciepłe przywitanie, a ja mogłem uznać początek drugiego dnia majówki za mega udany.

Reklama
Nie przegap nowości!
Polub nasz profil na FB!
Już lubię. Nie pokazuj ponownie.
Nie przegap ważnych informacji!
Otrzymuj powiadomienia o nowościach na stronie
NieTAK
Nie przegap nowości!
Polub naszą stronę na Facebooku!
Już lubię. Nie pokazuj więcej tego komunikatu.
Ciasteczka!
Strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
OK