Czy chcesz otrzymywać powiadomienia o nowościach na stronie?
Nie terazWłącz powiadomienia

3-majówka 2018 - dzień drugi [galeria zdjęć]

3-majówka to jedna z najlepszych muzycznych imprez majowych w Polsce. Różnorodna muzyka przyciąga co roku duże tłumy - w tym roku było nie inaczej!

Reklama

Pierwszy dzień majówkowego grania we Wrocławiu zaczął się od Gitarowego Rekordu Guinnessa oraz Koncertu Gwiazd, o którym pisaliśmy już wcześniej. Wspaniała atmosfera nie trwała jednak jeden dzień. 2 i 3 maja, w Hali Stulecia oraz na Pergoli, ruszyła 3-majówka, czyli festiwal muzyczny, gdzie na dwóch scenach można było podziwiać wiele wspaniałych i różnorodnych muzycznie zespołów.

Ostatni dzień muzycznego szaleństwa rozpocząłem od bardzo przyjemnego koncertu Grubsona. Nie słucham go na co dzień, ale stwierdziłem, że foty można ogarnąć. Wszak było to na Pergolii, więc o doskonałe warunki świetlne nie musiałem się martwić. No i nie pożałowałem. Popularny raper wraz z zespołem ograł najbardziej znane i lubiane kawałki ze swoich płyt, wraz z niezastąpionym Na szczycie. Mimo wczesnej, popołudniowej pory, pod sceną zebrała się całkiem niezła grupa fanów. A to był zaledwie początek całodniowego szaleństwa.

Krótko po Grubsonie w te pędy poleciałem do Hali, ponieważ za minut parę miał ruszyć koncert Percivala ze swoim słynnym projektem Wild Hunt Live. Na ten występ również czaiłem się od dłuższego czasu, ale jednak spodziewałem się czegoś innego. Nie, żeby występ był słaby, czy wręcz nudny, ale jednak czegoś mi w nim brakło. Dumnie prezentujący się w słowiańskich strojach muzycy wraz ze swoim średniowiecznym instrumentarium, ogromny telebim, na którym były wyświetlane fragmenty gry Wiedźmin 3 oraz pokazy sceniczne w trakcie wykonywania utworów nie wywołały jednak u mnie efektu wow. Prawdopodobnie miałem zupełnie inne wyobrażenie o przebiegu koncertu no i niestety się przeliczyłem. Cóż, pozostaje liczyć na to, iż trasa jeszcze powróci. Dam sobie szansę i przejdę się jeszcze raz.

Następny w kolejce był Happysad, którego miałem takie małe chęci pominąć, ale w ostateczności przekonałem się i poleciałem do fosy. Nie zostałem jednak na cały występ, bo niedługo później miał wystartować Ralph Kamiński, więc poza ciepłym przywitaniem przez fanów, porządnym rozpoczęciem w wykonaniu zespołu oraz małej usterce technicznej, polegającej na poszukiwaniu wajchy od tremolo, która w pewnym momencie postanowiła polecieć w nieznane, obróciłem się na pięcie i poszedłem dalej, słysząc w oddali końcówkę utworu XXM.

Jak to bywa w przypadku festiwali, ciężko o to, aby wszystko odbyło się zgodnie z ustalonym planem. A przynajmniej trudno jest mi wskazać jakikolwiek fest, na którym wszystko zagrałoby jak w zegarku. Aby podtrzymać ten niechlubny trend, opóźnieniu uległ koncert Ralpha Kamińskiego. Po bodajże 15 minutach po czasie na scenę wyszedł wieloosobowy projekt z bardzo, ale to bardzo wyróżniającym się wokalistą. Z Ralphem miałem już okazję obcować, więc doskonale wiedziałem czego się spodziewać. No i tym razem nie było inaczej. Klimat kompletnie nie mój, a próba uchwycenia w miejscu artysty to bardzo wymagający challenge. Jakkolwiek to nie zabrzmi, ale Ralph dla mnie to taki młodszy Piotr Rogucki - bez wąsa, z jeszcze większym pokładem energii, którą nieustannie próbuje przekazać swoim zahipnotyzowanym słuchaczom. Czy może bardziej słuchaczkom, bo akurat to płeć piękna była tą dominującą.

Po godzinie 19:00 rozpoczęła się totalna miazga. Ten zespół był moim must see i bez cienia wątpliwości uznaję ich koncert za najlepszy podczas tegorocznej 3-majówki. Dubioza Kolektiv, bo o nich mowa, zrobili porządny gnój zarówno na scenie jak i pod nią. Bośniacy zaserwowali prawdziwą bombę energetyczną, która po eksplodowaniu doprowadziła wszystkich do tanecznego obłędu. Na temat tego koncertu poświęciłem osobną relację i nie będę tutaj wchodził w znaczne szczegóły, ale chcąc określić ten występ jednym zdaniem - było zajebiście! Powrót do Wrocławia w wielkim stylu i z klasą.

Po całkowitym ogarnięciu bałkańskich rytmów, zmieszanych z elektroniką, reggae i ostrym rockiem, przyszła pora na kompletne wyciszenie. Otóż kolejny na mojej liście był sam Kortez. Człowiek, który pojawiła się znikąd, ale szybko zdołał zaskarbić sobie rzeszę oddanych słuchaczy. Przyznam się, iż nie będąc w stanie znaleźć swoich towarzyszek i usiadłszy sobie niedaleko didżejki doznałem lekkiego oczyszczenia oraz nabrałem spokoju ducha. Tak wiem, brzmi to dziwacznie, ale naprawdę w muzyce Korteza było coś takiego, co sprawiło, iż przestało gdzieś mi się spieszyć. Nie chciało mi się nigdzie iść, a zamiast tego wolałem po prostu siedzieć i dalej pochłaniać te kojące mą duszę dźwięki. Dobra odskocznia od codziennej, metalowej rzezi.


Nim jednak całkowicie dałem się pochłonąć Kortezowi, szybkim tempem pobiegłem na Pergolę, ponieważ powoli rozpoczynał się koncert Kultu. Nie ma sensu się rozpisywać - wszyscy znamy Kazika i zapewne wszyscy zaliczyliśmy niejeden koncert legendy polskiej sceny muzycznej. Praktycznie każdy koncert Kultu różni się tylko setlistą, a cała ta otoczka pozostaje bez zmian. Tak też i było tym razem, dlatego zamiast po raz n-ty słuchać utworów, jak Baranek, Arahja, czy Wódka wolałem ograniczyć się do samych zdjęć i wrócić na Halę. Obecnie majówka bez Kultu to nie majówka, zatem na bank zespół powróci w przyszłym roku. To już zaprawdę kultowy punkt w line-upie :P

Jak co roku, tak i tym razem nie dotrwałem do samego finału i moja przygoda dobiegła końca na przedostatnim zespole. Mowa o muzycznym trio rodziny Waglewskich, czyli Waglewski Fisz Emade. Zaprawdę nie wiem, co mam powiedzieć o tym koncercie. Generalnie odebrałem go bardzo dobrze, a w mojej pamięci zarył się obraz solówki Wojciecha Waglewskiego. Niby nie była ona jakaś wyszukana, a do porządnego shredu była daleeeeka droga, ale same ruchy palcami muzyka, te ogromne skupienie, ta świadomość co się w danym momencie gra - po prostu czysty profesjonalizm. Kiedy ochrona dała znak na opuszczenie fosy, wyszedłem i swój krok skierowałem już ku głównemu wyjściu.

Podsumowując - kolejna edycja 3-majówki jak zwykle zagwarantowała niesamowite przeżycia w trakcie koncertów. Dla mnie największą atrakcją był właśnie koncert Dubiozy Kolektiv, a resztę potraktowałem jako miły dodatek, urozmaicający czas. Dziwie się tylko temu, iż w tym roku nie było pokazu świetlnego fontanny na Pergolii. Nie wiem, czy rok temu do takiego doszło, ale pamiętam jak to wyglądało 2 edycje temu. Bardziej jednak zastanawiające jest to, gdzie odbędzie się kolejna odsłona festiwalu. Wieść niesie, że w grudniu bieżącego roku w Hali Stulecia ma wystartować ogromny remont, który potrwa do sierpnia 2019. Czy należy to traktować jako powód do zmian? Czy 3-majówka miałby po latach powrócić na Wyspę Słodową? A może odbędzie się w kompletnie innym, nieznanym wcześniej miejscu? Zobaczymy, pożyjemy a na pewno też uwiecznimy.

Reklama
Nie przegap nowości!
Polub nasz profil na FB!
Już lubię. Nie pokazuj ponownie.
Nie przegap ważnych informacji!
Otrzymuj powiadomienia o nowościach na stronie
NieTAK
Nie przegap nowości!
Polub naszą stronę na Facebooku!
Już lubię. Nie pokazuj więcej tego komunikatu.