Reklama
15-06-2017 |Relacje

Fotorelacja z 10 Eliminacji do Przystanku Woodstock 2017 - dzień pierwszy

1 dzień Eliminacji do Woodstocku to była istna petarda! Dawno tak świetnie nie bawiłam się podczas koncertów! Zarówno organizacja całego przedsięwzięcia, jak i sfera muzyczna zasługują na wielkie brawa!

Reklama

10 Eliminacje do Przystanku Woodstock

Do Warszawy jechaliśmy w cztery osoby z trzech zakątków Polski. Wiedzieliśmy, że musimy się pojawić na Eliminacjach do Przystanku Woodstock, ponieważ zawsze panuje tam pozytywna atmosfera i można poczuć klimat Najpiękniejszego Festiwalu Świata.

Formuła przeglądu zmieniła się. Zawsze były organizowane półfinały w różnych miastach, a wyłonione tam zespoły grały raz jeszcze podczas finału. Tym razem całe Eliminacje odbyły się w warszawskiej Progresji, a pod sam koniec ostatniego dnia zostały ogłoszone wyniki. Można zatem powiedzieć, że organizatorzy stworzyli 3-dniowy mini festiwal klubowy ;) Przyznam, że tak zorganizowana impreza bardzo mi odpowiadała, gdyż po raz pierwszy od wielu lat mogłam uczestniczyć w całości Eliminacji. Wcześniej mimo starań niestety nie zawsze odpowiadał termin lub miejsce danego półfinału (choć fajnie było pojeździć po Polsce wraz ze znajomymi i przy okazji zwiedzić nowe miejsca).

Ogólnie wszyscy jesteśmy zadowoleni z wyjazdu i choć mamy różne zdania co do poszczególnych koncertów, to jednak całość odbieramy praktycznie tak samo pozytywnie! Skoro już wspomniałam o tym, iż gusta muzyczne mamy różne i na występy poszczególnych kapel patrzyliśmy pod różnymi kątami, stwierdziliśmy, że razem stworzymy ten artykuł ;)

Gustem Wiewiórki

Jako, że jestem jedyną kobitą w całym gronie, zacznę od swoich wywodów. Przede wszystkim mega przyjemnie było usłyszeć 8 Lat w Tybecie na żywo. Przed Eliminacjami słuchałam ich kilku nagrań. Utwór Po co tyle słów chyba najbardziej przypadł mi do gustu. Na żywo było znacznie ciekawiej, nieco ostrzej. Czuło się energię i przekaz, za czym przepadam. Szkoda, że jednak nie udało się im wejść w skład woodstockowych zwycięzców, ale wierzę, że w przyszłości pojawią się na deskach którejś z kostrzyńskich scen! Będę trzymać kciuki!


Fot. Konrad Rogoziński

Na tegorocznej edycji festiwalu nie zobaczymy również Naliah. Szkoda, bo o ile nie słucham tego rodzaju muzyki, to sam występ był przyjemny. Troszeczkę nagłośnienie nie było do końca dobrze ustawione, bo pod samą sceną wszystko mi się zlewało, ale wychodząc na koniec sali już było w porządku. Muzycznie spokojnie, klimatycznie i nastrojowo - zupełne odzwierciedlenie aury panującej na płycie :)


Fot. Konrad Rogoziński

Trzecim zespołem, który zaprezentował się podczas pierwszego dnia woodstockowych eliminacji był The Sixpounder. Tu chyba mam najwięcej do powiedzenia i cieszę się, że Skin i Rogoza nie zdążyli pierwsi zaklepać sobie tematu ;) Sixpounderowcy już jakiś czas temu już zostali laureatami Eliminacji - było to w 2014 roku. Wtedy zespół średnio przypadł mi do gustu i nie do końca rozumiałam znajomych, którzy od samego początku stawiali na nich. Minęło kilka lat i kapela znów pojawiła się na przeglądzie. Tym razem zrozumiałam! Uważam, że chłopaki zrobili kawał dobrej roboty i rozwinęli się. Byli zgrani, zestrojeni, wyluzowani i pełni energii. Minął tydzień od koncertu, a ja dalej zastanawiam się jakim cudem wymiatali głowami niemal idealnie równo. Synchronizacja jak u bliźniaków ;) Do tego dochodziły dodatki sceniczne, które dodawały efektywności koncertu. Niby tylko 20 minut, a zadziało się tu więcej niż podczas kilku innych występów razem wziętych. Według mnie zasłużyli na wygraną! Cóż, a mi pozostaje czekać do woodstockowego show, a następnie do zimowych wośpowych licytacji, by zdobyć płytę The Sixpounder (zespół przekazał już teraz na ten cel CD oraz koszulkę).


Fot. Aleksandra Smolarek

Z kapel, które jeszcze utkwiły mi mocniej w pamięci, to The Heavy Clouds oraz Bezjahzgh (mam nadzieję, że tym razem żadnej literki nie zjadłam) ;) Muzycznie dwa różne gatunki, aczkolwiek oba zespoły bardzo, ale to bardzo pozytywne. Z resztą, Bezjahzgh już jakiś czas temu również startował w Eliminacjach i niestety, jak i tym razem, nie udało się. Mimo wszystko, na festiwalu w Kostrzynie grali, a dokładnie rok temu na scenie Viva Kultura w Pokojowej Wiosce Kryszny! :)


Fot. Aleksandra Smolarek

Oczami Rogozy

Zdrajcy Metalu pokazali show jakich mało. Tłum szalał, cyckonosze latały, atmosfera luźna, mimo, że nikt nie był „dziabnięty”.  Po prostu „Smoki i Gołe Baby”, chociaż tych ostatnich nie było. Co tu dużo mówić - każdy zna Nocnego Kochanka. To już tradycja wszystkich większych koncertów masowych – nie ma imprezy bez „Hewi Metalu”! Nic dziwnego. Ludzie przychodzą posłuchać udanej parodii Ojca Arkadiusza czy ponad skalowego głosu Krzyśka Sokołowskiego. Ten zgrany duet  wraz z resztą wspaniałych muzyków uwalnia w słuchaczach ogromny przypływ adrenaliny! Nas, fotografów, ochrona musiała wyprosić sprzed bramek, gdyż ludziska niespodziewanie urządzili sobie pogo i brali ziomków na falę, co nie zdarzyło się podczas koncertów innych zespołów. To było super! Co prawda spotykaliśmy się z artykułami, że niby Nocny Kochanek był na Eliminacjach trochę spięty i nie zagrał chociażby tak dobrze jak na niedawnych Medykaliach w Gdańsku. DEMENTUJĘ OWĄ PLOTĘ! Na całe szczęście zabrałem ze sobą niezawodną kamerkę, dzięki której uchwyciłem bardzo udany fragment koncertu. Materiał możecie zobaczyć poniżej! Ja bawiłem się świetnie. Na koniec, małe wspomnienie, kiedy to przyszło Krzyśkowi śpiewać Dziewczynę z Kebabem, setka gardeł śpiewających równo jego piosenkę sprawiła, że ze szczęścia aż się wzruszył! Cudowny przedsmak Woodstocku! Dziękujemy również zespołowi za przeznaczone na WOŚP fanty, oraz wielkodusznemu Tomkowi Nachyle (bębniarz w NK) za poświęcenie swojej pałeczki perkusyjnej, którą miotał aż miło, również na cele dobroczynne. Do zobaczenia na Dużej Scenie! Pozdrawiam, zdrajca metalu. ;)

Kolory… Szczerze przyznam się, że przed Eliminacjami na Woodstock nie słyszałem nic o tym zespole. Mało tego, widząc na rozpisce nazwę tej grupy, trochę z góry oceniłem, że dla czystego fanu zgłosili się na konkurs do warszawskiej Progresji. To była najgorsza myśl, jaka przyszła mi do głowy. Jako, że pojechałem do stolicy jako fotoreporter, tradycyjnie w środku koncertu wyskoczyłem zrobić parę zdjęć. Chwilę po tym, jak stanąłem naprzeciw wokalisty … zaniemówiłem. Nie umiem opisać tego, w jaki sposób się wtedy czułem ale dopiero po kilku minutach zamknąłem usta z wrażenia. RE-WE-LA-CJA! Nigdy w życiu nie spotkałem się z tym, aby jakikolwiek Polski zespół grał w taki sposób Indie Rocka. Zapał, rytm, energia bijąca od zespołu czy kontakt z widownią pozazdrościć mogłyby znane brytyjskie zespoły grające taki sam gatunek muzyki. Biorąc chociażby na warsztat kawałek Too Late stylem przypomina piosenki Coldplaya z najnowszej płyty A Head Full Of Dreams, tyle, że są bardziej energiczne. Chłopaki trafili w mój gust muzyczny jak w ulał. Brzmienia są bardzo oryginalne, wokalista ma niezwykły głos, wręcz hipnotyzujący. Mógłbym sypać samymi pozytywami, jednak nie chodzi tu o cukrowanie. Zespół Kolory po prostu musiał przejść Eliminacje. Będą grali na Małej Scenie na 23 Przystanku Woodstock a Wy koniecznie musicie tam przyjść! Ja będę na pewno. Fala energii Was zahipnotyzuje, tak jak mnie wtedy pod sceną. Chłopaki, jeżeli to czytacie, ogromne dzięki za taką muzykę, której wśród polskich zespołów można szukać ze świecą!

Słuchem Skina

Pora na jednego z zaproszonych gości tegorocznych eliminacji. Pierwszego dnia zmagań na scenie, pojawił się laureat Eliminacji z 2011 roku, Materia! Jakie wrażenia? Otóż, występ można uznać za co najmniej świetny! The Sixpounder dał czadu, Nocny Kochanek dołożył, a chłopaki ze Szczecinka dowalili do pieca jeszcze bardziej i atmosfera w Progresji zrobiła się naprawdę gorąca. Co prawda połowa widowni opuściła mury klubu po koncercie Nocnego Kochanka, ale wcale to nie zniechęciło zespół do pokazania się od najlepszej strony. Serio - to było konkret show, pełne p***********a i śmiało można spodziewać się tego, iż zdobywca Złotego Bączka 2017 zrobi jeszcze większe boom na Dużej Scenie, niż to miało miejsce 6 lat temu, czy też w roku ubiegłym na Małej.

Był zaproszony jeden gość, pora na gwiazdę wieczoru - znaną i szalenie lubiana cienką, suchą, pomarszczoną kiełbasę, czyli zespół Kabanos! Było jak zwykle grubo i bekowo. Praktycznie każde show produktu eksportowego miasta Piaseczno czymś się wyróżnia. Tym razem nie było inaczej, a lider kapeli, Zenek, postanowił zakładać na siebie wszystko, co tylko zdołali rzucić w jego stronę zagorzali fani. Przez ponad godzinę zespół mielił utwory ze wszystkich swoich dotychczasowych płyt, a tłumy po prostu odpływały do krainy mosh pitu. Pod względem granej muzyki był to bez wątpienia najcięższy dzień eliminacji, a jego zakończenie tylko to potwierdziło!

Ukradło nas ufo

Jedyne co nas wszystkich zadziwia do dziś to PORTFINGER. Na cztery osoby, żadna z nas nie może sobie przypomnieć jakim cudem nie pamiętamy koncertu - jakieś zbiorowe porwanie przez ufo? Kompletnie umknął nam koncert, a przecież musiał być dobry, skoro jury zaprosiło ich na Dziką Scenę Lecha! Mamy nadzieję, że w Kostrzynie nic nas nie wystrzeli w kosmos i tym razem zawitamy pod sceną podczas show! :)

Ogólnie rzecz ujmując - pierwszy dzień 10 Eliminacji do 23 Przystanku Woodstock uważamy za fantastyczny! Poczułam, że to najlepszy przegląd od lat - dawno nie było tak mocnego składu jednego dnia i dawno tak dodatniego nastroju! Gratulujemy wszystkim zespołom i dziękujemy za porządną dawkę zacnej muzyki! Pełną galerię zdjęć znajdziecie na naszym facebookowym profilu: GALERIA Z 1 DNIA ELIMINACJI DO WOODSTOCKU 2017

Reklama
Podziel się ze znajomymi!
Autorzy
Wiewiórka
Rogoza
Skin
Tagi
Eliminacje do Przystanku WoodstockPrzystanek Woodstock8 Lat w TybecieBezjahzghKoloryNaliahNocny KochanekThe Heavy CloudsThe SixpounderMateriaKabanos
Komentarze