Czy chcesz otrzymywać powiadomienia o nowościach na stronie?
Nie terazWłącz powiadomienia

Męczenie Owiec - Podpresja

Album jest zdecydowanie inny, niż poprzednie wydawnictwo zespołu, ale łączy się z nim. Podpresja jest kontynuacją brzmieniową, która da słuchaczowi porządny, rockowy wycisk.

Reklama

Podpresja to najświeższe wydawnictwo Męczenia Owiec i zawiera 5 kawałków plus bonusik w postaci Melodii Moralnego Niepokoju w wersji live. Płytka, w porównaniu do poprzedniej, wydanej w 2015 r., jest znacznie krótsza. Ponadto nie znajdziemy na niej żadnego wolnego numeru, co na Pro Life zajmowało znaczną część albumu.

Co zatem zawiera Podpresja? Dla mnie to porządny, niemal 25-minutowy kop, który idealnie wpisze się w koncerty, gdzie mamy ochotę zdrowo się wyszaleć. Pięć kawałków to soczyste gitary, które ani na chwilę nie zwalniają tempa i kolejna dawka około życiowych tekstów, które są swego rodzaju manifestem.

Utwór Światła został bardzo dobrze osadzony na płycie jako numer jeden. Sam wstęp nieco przypomina mi jeden z utworów Illusion - niespokojne, tajemnicze pobrzękiwanie, które za chwilę zostaje przerwane przez muzyczną eksplozję. Jednak poza warstwą instrumentalną, warto wspomnieć o tekście. Mocno zapisuje się w głowie i choć nie wskazuje bezpośrednio na konkretny przypadek czy kierunek, zmusza do myślenia. No właśnie… do samodzielnego myślenia!

Dlaczego znosi mnie tak bardzo w lewą stronę?
Dlaczego zmienia mi się rozumienie słów?
Czy już teraz wszyscy pomylili miłość z nierządem?
A w tej wolności brakuje mi tylko rozumu.

Z kawałków, które od pierwszego przesłuchania wpadły mi w ucho, muszę od razu wymienić dwa: Cyklofrenia oraz Zablokowany. Pierwszy uwiódł mnie efektem nałożonym na gitarę i fajnym riffami, które mocno różnicują utwór od reszty. Może się mylę, ale brzmieniowo to chyba najlżejszy utwór i jeden z tych bardziej melodyjnych. W przypadku Zablokowanego od początku porwała mnie jego prędkość, którą podkreśla perkusyjne bicie. Do tego dochodzi fajny motyw solo, który osadzony jest pod koniec.

Jeśli poszukujecie wytchnienia, to z pewnością Kłamca o złotym sercu wam tego nie zapewni. Prócz dość niespokojnego tempa, mamy tu bardziej siarczysty klimat, który wg. mnie świetnie oddaje to, co można było usłyszeć na poprzedniej płycie i jest jego należytą kontynuacją. Podobnie z resztą mają się Szakale, które może nie mają tak szybkiego bicia, to jednak, gdzieś klimatem pasują mi w tym kontekście.

O Melodii moralnego niepokoju zdaje się, że pisałam już przy okazji recenzji płyty Pro Life, więc pozwolę sobie tylko dodać jedno - szukajcie koncertów Męczenia Owiec i idźcie na nie. Kawałek w wersji live prezentuje się tu równie smacznie, jak w studyjnej, a jest chyba nawet nieco mocniejszy, zatem… ;) Dobry bonus, który zamyka płytę z przytupem!

To już kolejny album, który polecę całym serduchem. Gostyński skład potrafi połączyć dźwięki w sposób, który trafiają do słuchacza. Nie są one sztucznie upiększane, przez co czuje się autentyczność i przyjmuje się to w bardzo naturalny sposób. Pisałam, że Podpresja jest kontynuacją poprzednich dokonań zespołu, ale też muszę dodać, że mimo wszystko krążek nie jest sztywnym mostem łączącym jedno z drugim.

Na koniec jeszcze dodam ciekawostkę, na którą zwróciłam uwagę dopiero kilka dni temu. Wiecie, że aż trzy kawałki z Podpresji mają czas równy 4:06? Przypadek? ;)

Reklama
Nie przegap nowości!
Polub nasz profil na FB!
Już lubię. Nie pokazuj ponownie.
Nie przegap ważnych informacji!
Otrzymuj powiadomienia o nowościach na stronie
NieTAK
Nie przegap nowości!
Polub naszą stronę na Facebooku!
Już lubię. Nie pokazuj więcej tego komunikatu.