Reklama
25-04-2018 |Recenzje

ETA - Nigdy - recenzja

Z początkiem roku ukazała się debiutancka płyta szczecińskiej formacji. Minęło trochę czasu od premiery, więc pora przyjrzeć się bliżej muzyce oferowanej przez zespół ETA.

Reklama

Niedawno do naszej redakcji dotarła kopia debiutanckiego dzieła zespołu ETA. Sam skład szczecińskiej kapeli tworzy czwórka młodych, uzdolnionych grajków: wydzierający się do mikrofonu oraz szarpiący druty na gitarze rytmicznej Beniamin Bochnacki, również szurający kostką po strunach gitary prowadzącej Kamil Grabowski, uderzający ze wzmożoną siłą w bębny Piotr Smugała oraz skrycie schowany, ale dający o sobie znać basista, Damian Przygoda.

Kapela uważa się za nieślubne dziecko Rolling Stones oraz Nirvany, które dorastało u boku opiekuńczego Green Day. Ktoś mógłby stwierdzić, że to dość mało skromne stwierdzenie o samym sobie, ale przesłuchując materiał można dojść do wniosku, że coś w tym jednak jest. A nawet więcej, niż coś. Na pierwszym krążku muzyków, zatytułowanym Nigdy, znalazło się 12 utworów utrzymanych w rockowej konwencji, aczkolwiek nie brakuje tutaj troszeczkę ostrzejszych momentów, gdzie materiał mocno ociera się o hardcore czy punk.

Pierwsze dwa utwory tj. Nigdy nie mów nigdy oraz Restart niezbyt mnie ujęły. W głównej mierze nie podoba mi się tam wokal Beniamina, gdyż wydawał mi się on nieco spłycony. Podobnie jest z riffami, które nie wyróżniają się niczym szczególnym i utwory brzmią jak wiele innych. Generalnie to te 2 numery są jednym z powodów, dla którego przez bardzo długi czas ociągałem się z recenzją, bo po prostu po ich każdorazowym przesłuchaniu nie miałem zbytnio ochoty na resztę materiału, co oczywiście uważam teraz za ogromny błąd, o czym się zaraz przekonacie. 

Sprawa uległa diametralnej zmianie, gdy odpaliłem To nie jest mój świat. Po lekko bluesowym into, słychać podobieństwo do wspomnianych Stonesów i tu zaczyna się robić bardzo obiecująco. Beniamin zdecydowanie bardziej przekonał mnie swoim głosem, przejmując jakby większą inicjatywę na froncie, niż we wspomnianych wcześniej utworach. Także gitary pokazały tu już swój wilczy pazur. Podobnie jest w przypadku utworu Nieważne, który kojarzy mi się troszeczkę z jedną z kompozycji z drugiej płyty Pull The Wire. Z każdą sekundą, zarówno riff, jak i wokal, stopniują nam napięcie, które rzecz jasna rozwiązuje się w refrenie. Do tego mamy fajną, przewijającą się solóweczkę, która miło dopełnia cały track.

Czerń i Biel oraz OK to kawałki, gdzie zespół delikatnie przyspiesza, a i też z cienia wyłania się nam postać basisty, co mnie bardzo ucieszyło - dobrego basu nigdy za wiele ;) Jeśli chodzi o OK, dopatrzyłem się w kawałku kolejnego podobieństwa do jednej, polskiej grupy, która jest mi dobrze znana i chłopakom pewnie też. Mianowicie, kawałek przypomina mi nieco jeden z utworów Offensywy, choć ETA serwuje tu główny riff zdecydowanie mocniej. Szczególnie podoba się mi moment, w którym padają słowa "Każdy z nas popełnia błędy...". Wokalista zaczyna tu ładnie zdzierać gardełko, a pozostali muzycy zaczynają jeszcze solidniej naparzać swoimi instrumentami. Jest nawet moment, kiedy Beniamin pozwala sobie na delikatny scream, co wyszło całkiem, całkiem! [Wiewióra bardzo prosi o koncert w Poznaniu, by usłyszeć to na żywo ;)]

Do nieba kontynuuje punkowo-rockową balangę, która przy okazji ma bardzo nośny tekst. Kawałek fajny na rozmarzenie się i przyjemne wspominanie miłych chwil. Przy tym numerze zacząłem mocniej czuć, że z każdym kolejnym utworem jest coraz lepiej, bardziej wciągająco! W Mieście Marzeń nawet pokuszę się o stwierdzenie, że intro brzmi a'la Motorhead, chociaż wiadomo, do opartych na 3 akordach aranżacji legendy rocka muzykom duuużo brakuje, aczkolwiek utwór nie wypada całkiem blado i, przede wszystkim, łatwo wpada w ucho.

W utworze Poza Kontrolą muzycy pozwolili sobie nawet na małe urozmaicenie, stosując efekt modulacyjny, za co należy im się kolejny plusik w ogólnej ocenie. To chyba jeden z tych utworów, które mocniej wyróżniają się na całym wydawnictwie i tym samym, bardziej zapada w pamięci. Natomiast Jeden dzień więcej to kolejna dawka wokalu Beniamina, gdzie raz jeszcze pokazuje on, iż potrafi wyciągnąć ze swojego gardła nieco bardziej poszarpane tony. Także tu Wiewióra chciała się wtrącić ze stwierdzeniem, że wokal w takim klimacie wręcz przyjmuje każdą dawką. Kawałek zapisał się jej w głowie po pierwszym przesłuchaniu, więc i zostanie z nią na bardzo długo!

Przedostatni numer, mimo swego niepozornego tytułu Krótka chwila, wcale nie należy do najkrótszych, a wręcz przeciwnie. 5-minutowa kompozycja chyba jako jedyna z taką łatwością trafiła do mojego serca. Kawałek nasycony emocjami i, mimo dość szybkiego bicia, mamy do czynienia z balladą. Szczególnie ujmująca jest końcówka i tu słowami tego nie opiszę - musicie posłuchać sami! Mogę tylko zacytować tekst, pod którym się podpisuję w kontekście tego songu:

Ta krótka chwila niech na zawsze trwa.
To krótka chwila, którą w sercu mam.

Ostatnio bardzo częstym chwytem jest zamykanie albumu jakimś akustycznym numerem. Jak łatwo się domyślić, z podobnym motywem wyszli muzycy w ETA, tworząc tym samym utwór o tytule Ocal mnie. Balladka przyjemna, nienaciągana, z mądrym tekstem. Może nie znalazłem w niej czegoś szczególnego i nie porwała mnie jak poprzedni utwór, aczkolwiek całkiem dobrze brzmi. No i mamy w niej mini solóweczkę. 

Koniec końców album może nie trafi do mojej codziennej playlisty, ale zdecydowanie warto poznać twórczość muzyków ze Szczecina. Zarówno mnie, jak i Wiewiórę ujęło kilka tekstów, które nie były pisane na kolanie, na odpierdziel - mają coś do powiedzenia i przede wszystkim, odetchnęliśmy od wszechobecnego politykowania, które ostatnio jest wręcz wymaganym tematem, by się gdzieś podpromować. Aż chciałoby się sparafrazować "To nie jest ich świat". 

Jeśli znajdzie się ku temu okazja, to z chęcią bym się przeszedł na jakiś występ posłuchać kawałków w wersji live. Do tej pory nie miałem okazji, więc trzeba nadrobić zaległości. Zwłaszcza ciekaw jestem, jak wypadają na żywo kawałki Nieważne, OK i Miasto marzeń. Z resztą, jakby co, Wrocław zaprasza. Poznań też, jak to już Wiewióra napisała gdzieś powyżej ;)

A dla osób, które chciałyby posłuchać płytki, nabyć ją, albo też pójść na koncert grupy, zachęcamy do obserwowania profilu zespołu. Ten znajdziecie m.in. na FB: @ETA

Reklama
Podziel się ze znajomymi!
Autor
Skin
Tagi
ETA
Komentarze