Reklama
21-04-2018 |Recenzje

Eier - Rewolucja

Aż dziw, że to już trzeci longplay zespołu, a ten żył gdzieś w cieniu, a przynajmniej w miejscu, gdzie zbyt mało osób mogło skosztować muzyki, jaką tworzy Eier. Mam nadzieję, że Rewolucja będzie tym krokiem naprzód, przełomem w funkcjonowaniu składu. Czas wyjść z cienia korony i zawojować trochę. ;)

Reklama

O płycie mogłabym napisać bardzo dużo - zdążyłam się z nią już zaprzyjaźnić i od dłuższego czasu wsłuchiwałam się w poszczególne nuty. Jednak napiszę tym razem krócej niż zwykle, bo chciałabym jednak przekazać te najważniejsze, pozytywne cechy krążka. Reszta niech pozostanie w uszach tych, którzy po album sięgną.

Zacznijmy od samej oprawki, a właściwie jej wkładki. Znajdziemy tam rozkładaną książeczkę z tekstami utworów i bardzo fajnym zdjęciem kapeli. Całość graficznie została dopasowana pod każdym kątem. Wnętrze, zewnętrze, nadruk na krążku - wszystko jest spójne, więc od początku robi dobre wrażenie. Wspomnę jeszcze, że muzycy napracowali się, aby każdą wkładkę podpisać, by słuchacz dostał naprawdę komplet.

To co znajdziemy na płycie, również jest jednolite pod kątem brzmienia. Słuchacz dostaje więc od Eiera coś, co spodoba się raczej w całości. Co prawda, nie brakuje kilku numerów, które wyróżniają się spośród innych, ale biorąc pod uwagę całość, czuć że zespół ma już wypracowany swój styl.

Wspomniałam, że jest kilka kawałków, które nieco mocniej się wyróżniają. Właśnie chyba te najbardziej mi wpadły w ucho. Szczególnie przypadł mi do gustu numer 6, a kryje się za nim Armia straconych. Wszystko za sprawą riffów, solóweczki oraz nieco bardziej agresywnego wokalu. Choć Grażyna ma ciekawą barwę głosu i potrafi z niej dobrze skorzystać, to jednak przyznam się, że bardziej podoba mi się jej śpiew w nieco zadziornym, mocniejszym stylu.

W tym temacie od razu mogę przejść do utworu Opór Swing, który równie mocno podoba mi się pod kątem wokalu. Jest tu zdecydowanie inne tempo, co wpływa na mniejszą ilość przeciąganych fraz. Dodatkowo, w drugiej minucie wchodzi intrygująca wstawka, która zupełnie odbiega od reszty albumu. Przy pierwszym odsłuchu miałam wrażenie, że kawałek przeleciał i włączył mi się któryś z irish punkowych songów. Po chwili jednak wchodzą mocniejsze gitary i melodia wraca do pierwotnego stanu. Krótki moment, ale atrakcyjny i zapadający w pamięci.

Tyranie - to kolejny utwór z Rewolucji, który już na początku robi zmasowany atak gitarowego szorowania po strunach i dobrego bicia garów. Jest nisko, mocno i gęsto, czyli coś co chyba w muzyce Eiera najbardziej mi się podoba. Również tu wokal jest ostry i zdecydowany, szczególnie w trzeciej minucie, gdzie zespół dosłownie robi rozpierduchę, aż miło! To kawałek, który naprawdę najbardziej do mnie przemawia, i który chciałabym usłyszeć live. Mam nadzieję, że niedługo będzie okazja.

Ostatni na mojej liście "Top Rewolucji" to Czas zniszczyć wszystko. Ten utwór mamy na płycie w dwóch wersjach. Jeden znajdziecie jako numer 4, drugi bonusowy na końcu tracklisty. Nie doszłam do tego, która wersja przemawia do mnie bardziej - obie mają swój klimat, choć są zupełnie różne. Tu warto wspomnieć o przyczynie - bonus został zmiksowany przez muzyka, jakim jest Marco Rivao z grupy Samael. Oj, czuć mocno, że maczał w tym swoje palce i zrobił to mistrzowsko. Kawałek nieco elektroniczny i całkiem różny od tego, co prezentuje Eier, ale z drugiej strony przyjemny w odbiorze. Powiem, że chyba jest bardziej w moich klimatach, choć tu nie słuchać tak dobrze refrenowych, męskich chórków, które robią świetną sprawę w podstawowej wersji. Cóż, fajnie, że obie opcje znalazły się na albumie i będę czekać na opinie innych w tym temacie ;)

Mamy przed sobą jeszcze połowę - równie smaczną, jak pierwsza część. Może zacznijmy zatem od otwieracza, który jest z resztą singlem promującym całe wydanie - W cieniu korony. Celowo nie napisałam nic o nim wcześniej, gdyż kawałek był dostępny jeszcze przed wydaniem płytki, zatem każdy mógł go posłuchać i ocenić. Z pewnością, po tym nagraniu możecie sporo dowiedzieć się o płycie, a właściwie w jaki klimat wejdziecie na tych parędziesiąt minut. W sumie to na dużo więcej, bo gwarantuję, że jeśli polubicie singiel, na jednym odsłuchu krążka się nie skończy.

Zwróciłam też uwagę na basidło, które nieco mocniej zarysowało się w przedostatnim kawałku Póki my żyjemy. Jest to lżejszy song w kontekście gitar i wokalu. Podobnie mają się Niebieskie przestrzenie i Dość na samym początku, choć na refrenach jest ostro, bardziej podniośle i dosłownie - rewolucyjnie, buntowniczo. W Niebieskich Przestrzeniach jest również niezły wjazd gitarowy, podobny do opisanego przy okazji Tyranów.

À propos buntu i rewolucji - tytuł płyty nie jest tu przypadkowy. Teksty piosenek są mocno przesycone tematyką uwolnienia się spod ucisku. Jako, że sama muzyka to mieszanina metalu z delikatnym folkiem wyczuwalnym w stylu śpiewu, od razu zarysowuje mi się w głowie obraz królestwa, pyszności tronu i powoli narastających emocji poddanych, decydujących się na ten najważniejszy krok. Każdy kolejny kawałek to cząstka opowieści o odwadze, którą trzeba w sobie znaleźć i podsycanie do wyrwania z kajan. Przesłanie, choć nieco ukryte, można naprawdę podpiąć pod wiele przykładów z życia codziennego - niekoniecznie widząc królestwo, jak w moim przypadku.

Masz tego dosyć, moralny syf,

Pełna kontrola, nie chcesz tak żyć.

To jest twój moment, niech wiecznie trwa,

Teraz rozumiesz [zaczynasz rozumieć].

Czy mogłabym po tym tekście nie polecić płyty. No nie ;) Jak najbardziej zachęcam do sprawdzenia dokonań grupy Eier, bo Rewolucja, która jest trzecim wydaniem, ma w sobie bardzo dużo pozytywnych elementów, które złożone w całość tworzą rewelacyjny klimat. No i ta jakość - serio, nawet słuchając płyty na komputerze jest ok, choć jednak polecam nieco bardziej dostosowane odtwarzacze, by poczuć prawdziwą moc. Muzykom się kłaniam, a jest ich piątka:

  • Grażyna Machura - wokal
  • Andrzej Garnek - gitara
  • Karol Fujarski - gitara
  • Alek Kita - bas
  • Piotr Kowalski - perkusja

Na koniec zostawiam was z kawałkiem wkładki, gdzie możecie zobaczyć, kto jeszcze wziął udział w realizacji płyty oraz jakie instrumentalia urozmaicają krążek. Nie chciałam do końca pisać o tych elementach, gdyż o części było już w zapowiedziach, a resztę powinniście odkryć sami :) Serio, warto!

Reklama
Podziel się ze znajomymi!
Autor
Wiewiórka
Tagi
Eier
Komentarze